wtorek, 17 kwietnia 2012

Szkolenie "Makijaż Ślubny 2012"

Wziełam wczoraj udział w warsztatach doskonalących w szkole wizażu Państwa Folaron w Skórzewie. Tematem warsztatów był "Makijaż ślubny 2012". Interesowały mnie nie tylko zagadnienia związane z tematem zajęć - chciałam też sobie przetestować szkołę, gdyż już wcześniej interesowały mnie odrobinę dłuższe (i droższe) kursy w niej organizowane, tylko jak to zawsze ja - wszystko odkładałam. Chciałam też zobaczyć na żywo niedostępne w sklepach kosmetyki, których dystrybutorem na Polskę są właściciele szkoły.


Byłam chyba jedyną osobą na warsztatach nie zajmującą się wizażem czy też kosmetyką zawodowo (większość przedstawiających się Pań wymieniała posiadane przez siebie salony, albo salony, w których pracują) i nie ukrywam, że trochę mnie to stresowało. Ale nie było źle. Więcej wyniosłam z tego kilkugodzinnego szkolenia niż z 30-godzinnego kursu, który ukończyłam wcześniej w innej szkole. 

Szkolenie rozpoczęło się od pokazu makijażu na modelce, wraz z omówieniem poszczególnych stosowanych w danym momencie kosmetyków (ogromny plus za to, że jednocześnie sobie te produkty mogłyśmy pomacać, ja już wtedy zaczęłam myśleć nad tym, co zastosuję później). Państwo Folaron są dystrybutorem kosmetyków Make-up Atelier Paris i Face Nico Baggio - jestem fanką pierwszej z tych firm, z drugą nie miałam przed pokazem do czynienia. Po pokazie nastąpiła część praktyczna - czyli wykonanie makijażu ślubnego na własnej modelce pod nadzorem osób prowadzących szkolenie. I o ile z samego pokazu wyniosłam trochę wiedzy, o tyle na części praktycznej czerpałam informacje pełnymi garściami. Osoby ze szkoły miały niesamowitą cierpliwość, pomagały dobrać odpowiednie kosmetyki, odpowiadały na wszystkie (nawet zapewne dla nich banalne) pytania i podpowiadały rozwiązania, na które sama na pewno bym nie wpadła. Pod koniec makijaże poddano krytcznej ocenie prowadzących i za to szkoła ma kolejny plus - nie słodzono, że wszystko jest pięknie idealnie, tylko wypunktowywano błedy i pochwalono dobre rozwiązania w wykonanym makijażu. Wiadomo, że najwięcej się wynosi z konstruktywnej krytyki.

Z samego programu warszatatów nie zarejestrowałam jedynie pracy z kołem kolorów, ale zakładam, że jeśli podczas części praktyczej bym o to poprosiła/ bym tego potrzebowała - to zapewne ktoś by mi udzielił wyczerpujących informacji. Bo tak było z każdą rzeczą, o którą pytałam/prosiłam. Na szczęście pracować z kołem kolorów umiem. 


Zapomniałam na warsztaty wziąć aparat - więc zrobiłam bardzo bardzo brzydkie zdjęcia telefonem - dlatego nie będę pokazywać zdjęć modelki z pierwszej części warsztatów, bo ta piękna dziewczyna wyszła na moich zdjęciach jak nie ona. Więc tylko na zakończenie szybkie zdjęcie cieni małych i palet z dużymi cieniami artystycznymi MAP. 




PS. Poza zdobytą wiedzą zdobyłam coś, czego wcale nie chciałam - chęć na nową setkę kosmetyków :). Mój portfel mnie za to znienawidzi, ale niektóre produkty po prostu koniecznie muszę mieć w swoim kuferku. Na przykład po raz pierwszy pracowałam z podkładami w sticku. Bardzo się broniłam przed tą formą podkładu, lubię fluidy - ale efekt jaki udało mi się uzyskać na skórze modelki podkładem w sticku podobał mi się o wiele bardziej niż to, co na jej skórze uzyskiwałam płynnym podkładem.  Mam już w kuferku korektory Make-up Atelier Paris, ale chwilę popracowałam na korektorze tej firmy wyjątkowo w formie z aplikatorem - i wow, to jest to, coś idealnego na cieniutką skórę pod oczami. I mniej więcej podobnie miałam jeszcze z paroma produktami, o których w ciągu najbliższych miesięcy na pewno tu przeczytacie. 

3 komentarze:

agabil1 pisze...

niedobra kusicielka :P

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

nie powiem kto kogo zwykle kusi :P

riennahera pisze...

Panno Delfino, zatagowałam Cię czytelniczo.

Prześlij komentarz