piątek, 6 lipca 2012

Nikt nie kocha inglota :>

Mam ostatnio wrażenie takie jak w tytule - że żadna z profesjonalnych makijażystek nie lubi cieni inglot. Nie uważam się za profesjonalistkę, więc chyba mogę zostać przy mojej sympatii dla niektórych produktów tej firmy :>. 

Zasada jest prosta - cienie inglot są nierówne i jak tylko jakieś są słabsze to należy je porozdawać i zostawiać sobie tylko te naprawdę dobre. To wiele ułatwia. Zostawiam sobie cienie świetnie napigmentowane, dobrze blendujące się, przyjemne dla oka. Albo takie, których kolorów nie mam w paletach innych firm. 

Pojawiają się argumenty, że cienie się sypią. Fakt, niektóre się sypią - tak samo sypią się pastele czy artystyczne MAP, po prostu przy świadomości, że coś ma tendencje do osypywania przy aplikacji trzeba albo się zabezpieczyć przed osypywaniem albo nakładać wyjątkowo starannie i ostrożnie. Można też oczywiście kupić nieosypujące się cienie z innych firm, mnie w tej chwili nie stać na ciągłe wymienianie kolorówki. 

Aktualnie odpuściłam sobie kupowanie kolejnych cieni w małych wkładach i planuję skompletować kilka sypkich pigmentów. Niestety to będzie proces troszkę rozłożony w czasie. 

Moja skromna kolekcja cieni Inglot wygląda w tym momencie tak (jedynie czerwony połyskujący cień w dużej palecie nie jest tej firmy):




Aha, _nienawidzę_ palet z zamykaniem magnetycznym, nie wiem kto to wymyślił i co złego było w poprzednich paletach, ale ktoś, kto wypuścił paletki, z których wyjmuje się (niechcący oczywiście) wkłady podczas otwierania - nie był dobrym człowiekiem i bardzo chciał zdenerwować klientów sieci Inglot. 


Co sądzicie o cieniach Inglot? Używacie, lubicie, czy raczej wolicie zainwestować w cienie innych firm? 



16 komentarze:

Cayenne pisze...

ps do tematu kotów: to masz liczne grono przyjaciół w futerku!!! :D Ale najbardziej zdziwilo mnie to co napisalas o alergiku, ze reakcje się zmniejszyły. I weź to udowodnij lekarzom! :D oszołomy zawsze każą wyrzucić zwierzaczka... i ludzie rzeczywiście brutalnie porzucają te biedne stworzonka.
w kwestii cieni - jaka kolekcja fajna :D oj chyba się znów wybiorę do inglot-a :D

Gray pisze...

Kochana, a podasz numerki tych cieni ze swatchy? szczególnie mnie ciekawi turkus, zieleń i fiolet.
I mam nadzieję, że zobaczę u Ciebie swatche pozostałych Twoich cieni Inglota ;) Ja mam dopiero dwa, bardzo je lubię, przede wszystkim za niespotykane odcienie (właśnie dlatego je kupiłam). Fakt - sypią się jak diabli, ale faktycznie to kwestia aplikacji :)

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

ja twarda jestem w lipcu, żadnych zakupów, lipcowa kasa jest na wakacje :D

Co do alergii - nas też to zaskoczyło, a te lekarskie nakazy pozbywania się zwierząt z domu (zwykle zanim zrobią jakiekolwiek testy) to są naprawdę okropne historie. I prawdę powiedziawszy bardzo źle świadczą i o danym lekarzu i o ludziach, którzy decydują się bez testów, bez prób odczulania pozbyć z domu przyjaciela jakim jest zwierzę :(. Mama męża ma kota i rozwinęła się u niej alergia i to gorsza chyba niż u mojego męża - ale rozpoczęła odczulanie, jakieś szczepionki i inne cuda. I znajome jej się dziwią, że po prostu nie wywaliła kota :/

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

podam i numerki i zrobię resztę swatchy, ale to już pewnie jutro wieczorem albo w weekend :)

Gray pisze...

Okej, dziękuję pięknie i czekam :)

BECAPRI Beata Turos pisze...

A ja na początku swej przygody makijażowej miałam 3 duże palety cieni Inglota... pokuszona forami zaczęłam kompltować cienie innych marek, m.in. MAC, MAP... te są super, jednak za Inglotem mi tęskno bardzo i żałuję, że wtedy tamte sprzedałam... teraz na nowo powolutku sobie kupuję jakieś kolory, których nie posiadam w swojej kolekcji ;-)
Co do osypywania Inglota... MAC i MAP tez potrafi się sypać, kwestia wyrobienia sobie techniki aplikacji. Pozdrawiam i polecam Inglota!

BECAPRI Beata Turos pisze...

... a te paletki magnetyczne to niewypał po całej linii!!!

missesstyle pisze...

Ja cienie Inglot bardzo lubię! Teraz jednak czaję się na Kobo i za jakiś czas sobie coś z tej firmy sprawię :)

Edyta Joanna pisze...

ja też bardzo lubię cienie z Inglota i używam ich na co dzień, a te paletki magnetyczne... to masz rację, koszmarek:)

LaPaulolina pisze...

Lubię cienie z tej firmy, używam też cieni z Avonu - i też jestem zadowolona :) jak skończą mi się paletki, które mam teraz na pewno kupię coś z GOSHa :) pozdrawiam!

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

No ja sporo inglotów porozdawałam, ale jednak najfajniejsze sobie zostawiłam :D. Jedyne co mnie tak naprawdę wkurza (poza nowymi paletami, ale one wkurzają chyba wszystkich) to to, że inglot nie ma sklepu internetowego na Polskę. Czuję się dyskryminowana :)

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

z Kobo też miałam i mam parę cieni i niektóre są dość ciekawe. Nie planuję jednak już kupować więcej ichnich zwykłych cieni(wolę jednak inne firmy) ale bardzo mnie kusi przetestowanie pigmentów :)

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

no ja za każdym razem sobie wyjmuję cienie z paletki przy próbie jej otworzenia, można się zdenerwować :(

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

avonu nigdy chyba nawet w rękach nie miałam (byłam malowana kosmetykami avonu do ślubu i o ile wyszło z tego coś fajnego, o tyle do trwałości miałabym duuuże ale, a ja jednak chcę i dobrze napigmentowany ładny cień i żeby był trwały), ale już gosha miałam sporo cieni i zdecydowanie ich nie lubię, bardzo źle mi się na nich pracuje na sobie samej, a co dopiero na kimś innym. A szkoda, bo te cienie, które mam (w kolorach ziemi, zgniłe zielenie, szarości itd.) mają piękne barwy, których nie widziałam w kolorówce innych firm.

denticoo pisze...

Ja mam sporo cieni Inglota. Dostałam kiedyś takie wielkie palety z cieniami ze sklepu który był zamykany więc starczy mi do końca życia chyba:)
Szczerze powiem , że ja je akurat lubie. I trwałość i pigmentacja bardzo mi odpowiada.

elle pisze...

Delfino w zasadzie to ja mogłabym się podpisać pod tym postem :)

Prześlij komentarz