czwartek, 30 października 2014

Higiena pracy makijażystki


Wiele osób współpracujących ze mną jest w szoku, gdy wyjmuję jednorazowe aplikatory albo gdy dezynfekuję pędzle między modelkami. Lub gdy nie pozwalam umalować się moim kosmetykiem bezpośrednio z aplikatora. A wydawałoby się, że to zupełnie oczywiste działania z mojej strony. Dlatego postanowiłam napisać tekst o niezbędnej w pracy wizażysty higienie

Mi to przychodzi naturalnie i powiedziałabym, że powód jest nieco egoistyczny - nie wyobrażam sobie bycia odpowiedzialną za czyjeś problemy skórne. Moja praca ma podkreślać urodę, poprawiać to co trzeba - a nie powodować choroby i problemy. Efektem ma być satysfakcja, a nie stres. 


A zasad dotyczących higieny w pracy wizażysty jest tak naprawdę niewiele.

1. Czyste ręce

Makijażystka, która ma Was malować, ma mieć umyte ręce przed pracą. Bywa, że w miejscu wykonywania makijażu nie ma bieżącej wody - wtedy przydają się różnego typu preparaty do umycia rąk na sucho. Zwykle mają one właściwości antybakteryjne.

używane przeze mnie preparaty do mycia rąk na sucho
Poza takimi preparatami staram się też nosić ze sobą zwykłe biedronkowe chusteczki antybakteryjne. Służą mi one do przemywania rąk już w trakcie pracy nad daną osobą. 



Jeśli wizażystka jest zaziębiona i ma katar - umycie rąk powinno następować po każdym wyczyszczeniu przez nią nosa. Jeśli choroba jest poważniejsza (co słychać po kaszlu, chrypce itd.) - wizażystka powinna założyć specjalną maseczkę (są dostępne w aptekach za grosze). 

2. Czysty, zdezynfekowany sprzęt. 

Każdy sprzęt, który będzie mieć styczność ze skórą malowanej osoby musi być czysty.


 Nie  wyobrażam sobie pracy na dwóch kolejnych osobach np. tymi samymi pędzlami, jeśli mam czas to biorę ze sobą na miejsce malowania/sesji płyn do dezynfekcji pędzli (i co osobę czyszczę pędzle), jeśli tego czasu ma nie być - dzielę przed pracą pędzle na kilka części i mam zestaw dla każdej osoby. To naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku. 
Najpopularniejszy na rynku płyn do dezynfekcji pędzli Kryolan, opakowanie podróżne (w pracy wizażysty dobrze jest mieć jedno takie, żeby nie dźwigać litrowych pojemników, tylko sobie z nich co jakiś czas przelewać płyn do małego opakowania)

Jeśli makijażystka nakłada podkład na twarz osoby malowanej gąbeczką - upewnijmy się, że jest to świeża gąbka, którą po użyciu zostanie wyrzucona. Nie mam nic przeciwko stosowaniu takich gąbek wielokrotnie przez jedną osobę (ba, te których używam często zabierają sobie moje modelki i klientki, bo są to dobre gąbki Kryolan, które długo komuś posłużą), ale nie dotknęłabym tą samą gąbką wielu twarzy. Niektórzy uważają, że gąbki da się idealnie doprać, ja się z tą teorią nie zgadzam (z naciskiem na to, że to jest moje odczucie, nie znam badań, nie wiem czy w ogóle jakieś są) - dlatego nie uświadczycie w moim kufrze np. beauty blenderów. Jakkolwiek rewelacyjnego efektu by nie robiły nie mogę się do nich przekonać. 


3. Higiena przy nakładaniu kosmetyków mokrych. 

Kosmetyki w rodzaju podkładów w kremie, korektorów, kamuflaży, pomadek, eyelinerów w żelu - nakłada się najpierw aplikatorem/szpatułką na wierzch dłoni (zdezynfekowanej) lub na paletę i dopiero z dłoni/palety na twarz osoby malowanej. 
Mokre środowisko to raj dla rozwoju wszystkich bakterii i grzybów, dlatego nie może być sytuacji, kiedy wkładamy do produktu pędzel, który miał styczność z czyjąkolwiek skórą. To tak jakbyśmy nabrali z czyjej skóry bakterii i wpakowali je do kosmetyku. Tak samo jak nie może być sytuacji, kiedy malujemy czyjeś usta pomadką czy błyszczykiem prosto z aplikatora. No chyba że wszystko nam (osobom malowanym) jedno na co była chora osoba, którą podobnie umalowano przed nami. 

Maskary nakładamy jednorazowymi aplikatorami. A aplikator po kontakcie z okiem nie ma prawa mieć ponownego kontaktu z maskarą.

jednorazowe aplikatory z silikonowymi szczoteczkami

A jak ktoś bardzo nie chce kupować jednorazowych aplikatorów (cena - od 60 groszy do 1,2 pln za sztukę) to lepiej poprosić modelkę o przyjście z własną maskarą niż malować ją sprzętem, który dotykał wcześniej innych oczu. W przypadku panien młodych, gdzie trwałość maskary jest niezmiernie ważna, nie wyobrażam sobie nieumalowania ich własną profesjonalną maskarą (która zniesie wszystko) i jednorazowymi aplikatorami. Tak, efekt z nakładania maskary taką szczoteczką nie będzie tak świetny jak po nakładaniu szczoteczką diora czy heleny. Dlatego warto mieć zachowane i wydezynfekowane szczoteczki po starych sprawdzonych maskarach i używanie ich do rozczesywania umalowanych jednorazowym aplikatorem rzęs. Taką starą szczotkę od maskary traktujemy jak każdy inny pędzelek - i pierzemy i dezynfekujemy ją po każdej osobie.

Taka dygresja - dla mnie smutne jest, że w Polsce mogę kupić dwa rodzaje aplikatorów do maskary (silikonowe i niesilikonowe) - oba traktowane jako szczoteczki do rozczesywania przedłużonych rzęs, gdzie w Stanach dział z jednorazowymi aplikatorami w pierwszym lepszym polecanym sklepie wygląda tak https://www.qosmedix.com/pages/categoryproducts/71/mascara-wands.aspx.


Jakby ktoś chciał przeczytać coś na ten temat w lengłydżu: http://www.urmc.rochester.edu/encyclopedia/content.aspx?ContentTypeID=1&ContentID=724 


Podsumowując: dla zdrowia swojej skóry, ust i oczu nie dajcie się malować osobie, która ma: nieumyte dłonie, brudne pędzle, nakłada błyszczyk i maskarę prosto z oryginalnego aplikatora. Lepiej nie ryzykować zarażenia się opryszczką, wielomiesięcznego leczenia skóry z zakażenia gronkowcem czy zapalenia spojówek tuż przed ważnym dla nas dniem. 


3 komentarze:

Madame Peacock pisze...

Całkowicie się zgadzam w powyższym - w końcu jesteśmy odpowiedzialne nie tylko za wizerunek, ale też zdrowie drugiej osoby, higiena w zawodzie to podstawa.
Dziwi mnie mocno, że wizażystki często nie myślą o takiej błahostce jak jednorazowe szczoteczki (ja lubię te sylikonowe, świetnie mi się nimi nakłada maskary). Nawet na wizażu, kiedy podczytywałam jeden wątek profesjonalnych wizażystek, zdziwieniem było dla nich, że można tak używać tuszy do rzęs - bo niby jakie choróbsko można przenieść? Żenua.

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

U mnie 90% modelek jest zdziwionych jak wyciągam jednorazowe aplikatory, widzą je pierwszy raz. Albo jak pytam, czy chcą sobie zabrać gąbeczkę czy wyrzucić. Trochę to daje do myślenia na temat kondycji branży :(

Dziś na przykład widziałam wideo bardzo znanej wizażystki, w którym chwaliła się ona że pilnuje higieny i nie nakłada pomadki prosto z opakowania bo to jest fuj i nieprofesjonalne. Po czym zaczęła macać pomadkę pędzelkiem, a następnie filmik był pocięty tak, żeby nie pokazywać kolejnych macań (czyli był kontakt usta - pędzelek - pomadka i tak parę razy. Cośtam gdzieś słyszała o higienie.

A ja jestem ciekawa, czy cokolwiek zmieniło się w szkołach wizażu u nas w kraju - bo wszędzie gdzie chodziłam na kursy błyszczyki i maskary były nakładane prosto z aplikatora, nikt nawet nie zaproponował innych rozwiązań :(

Iwona - Visage Art pisze...

Świetnie, że o tym piszesz. I rzeczywiście nie jest łatwo kupić u nas jednorazowe aplikatory, chociaż w związku z modą na doklejanie rzęs, łatwiejszy jest dostęp do spiralek. Nieraz mi się zdarzyło, że modelki, które malowałam otwarcie mówiły, że pierwszy raz spotykają się np. z jednorazowymi spiralkami do tuszu, czy z dezynfekcją kosmetyków. To przykre, że nie każdy o to dba:( Higiena pracy wizażysty powinna być pierwszym punktem zajęć w każdej szkole makijażu. Też napisałam o tym artykuł - zapraszam: http://visageart.pl/jak-wybrac-wizazystke-1/

Prześlij komentarz