środa, 3 kwietnia 2013

Powrót + zakupy :)

Długo, długo mnie nie było. Od jesieni zdążyłam kupić nowe mieszkanie, przeprowadzić się, długo chorować, malować do paru sesji, kupić trochę nowych kosmetyków... Bloga bezpośrednio dotyczą dwa ostatnie tematy. Dziś - pokażę Wam o co wzbogacił się mój kufer. 
Nie ma tego jakoś bardzo dużo - starałam się mocno ograniczyć własny zakupoholizm, zresztą z rewelacyjnymi efektami. Zrobiłam jedne zakupy przed świętami, jedne po zimie i wystarczy. 


Zacznijmy od dwóch nowych paletek pomadek, kolory mnie totalnie zauroczyły (zwłaszcza w drugiej paletce, gdyż jestem sroką i lubię jak wszystko się świeci), na pewno będzie o nich osobna notka: 



Obie paletki kupione w poznańskim Impre Art: http://kryolan.impre-art.com.pl/

Kupiłam też dużą paletę na cienie Coastal Scents (tutaj: http://everydaymakeup.pl/paleta-magnetyczna-na-28-cieni-p-437.html). Z zamiarem trzymania w niej cieni Make up atelier Paris. Powinnam niby mieć paletę MAP, ale umówmy się, że jak mam wydać 150pln za paletę identyczną jak ta (a ta kosztuje połowę tej kwoty) tylko dlatego, że ma lepszą metkę - to jednak wolę wydać mniej i tej metki nie mieć. Co innego jakby metka świadczyła o jakości, ale hej, to nie kosmetyk, to tylko paleta. W palecie kilka nowych cieni, kilka starych. Przełożyłam do niej kilka cieni z glamboxa, w związku z czym (tak sobie tłumaczę) będę musiała teraz dokupić cieni i do jednej i do drugiej palety :D. Z założenia jedna będzie z żywymi kolorami, druga z bezpiecznymi beżami, brązami itd. 






Inne cienie, które kupiłam to m.in.:

Przyznam się: kupiłam ją tylko po to, żeby moje panny młode mogły zapozować z jakąś ładną paletą, a nie tymi wielkimi składanymi przeze mnie. Użyłam jej raz na sobie, po czym wróciłam do cieni MAP, w ogóle nie da się ich porównać, chociaż diory na pewno mają swoje fanki.

Tej paletki prawie nie używam, więc pewnie poleci na allegro.

Tak samo ten cień.


A te dwa cuda dostałam od koleżanki. Są boskie. 

I czas na duże rozczarowanie, czyli eyeliner w żelu inglot. Miał być do kuferka - będzie tylko do mojego codziennego użytku i to tylko do momentu aż kupię coś innego. Nakładanie jest super, konsystencja - super. Ale co z tego, skoro się osypuje jak tandetne maskary i po dwóch godzinach chodzę z pandą na oczach, a po połowie dnia z regularnymi podkowami? Miałam wcześniej białą wersję tego produktu, używam do sesji i jest fajna, a to jest jakaś pomyłka. 



Kolejne produkty do ust - pomadka-mazak z Astora (baardzo fajna, ale ze względu na charakter produktu tylko do własnego użytku. Aha, udało mi się zepsuć tę część z balsamem już przy drugim użyciu, jest dość tandetna.), błyszczyk bourjois i błyszczyk kryolan z najnowszej kolekcji. Na pewno napiszę notkę o błyszczyku Kryolan, gdyż kolory w najnowszej kolekcji są genialne i na pewno nie skończę zakupów na tym jednym błyszczyku. 




Dwa podkłady revlon. Nie wiem czy o ciemniejszym już nie pisałam, bo to jesienny zakup - ale chyba nie. Nowy kupiłam niby dla siebie, ale tak fajnie się sprawdza w tej formule, że chyba dołączę go do podkładów MAP w kuferku. 


Kolejny zakup to niedroga mała baza silikonowa. Staram się nie używać takich baz, ale czasem nie mam wyjścia - mówię tu o sytuacjach, kiedy modelka/panna młoda ma cerę z tak widocznymi porami, albo śladami po trądziku, że trzeba to wygładzić bazą silikonową. 





Zbliżamy się do końca :). Przedostatnim zakupem jest kilka pędzelków - każdy typ miałam już wcześniej, ale gdy maluję parę osób i mam marnować czas na dezynfekcję wszystkich pędzli to wolę mieć po prostu drugi czy trzeci ich zestaw. W ramach testów wzięłam pędzel Folaron i Kozłowskiego, zobaczymy jak się sprawdzą. 

I na koniec coś kolorowego - czyli moje małe uzależnienie odkąd przestałam gryźć paznokcie i w końcu mogę je malować: lakiery :). I żeby było mniej fajnie z tego zestawu nie polecam żadnego lakieru - moje kochane garden of colur mają nieciekawą konsystencję, inglot odpryskuje drugiego dnia(ale kolor jest piękny!), maxfactor wytrzymał chyba niecałe trzy dni, do tego opornie schnie (i też ma piękny kolor jak inglot:)). 




Dobrze, to chyba możemy uznać, że wróciłam do pisania, prawda? :) Jutro wrzucę zdjęcia z paru sesji zdjęciowych. 



4 komentarze:

elle pisze...

Witaj z powrotem :)) Sporo cudności nakupiłaś, planujesz może swatche pomadek Kryolan?

pozdrawiam i dużo zdrowia :*

hurija pisze...

Same cuda.

Delfina Kardaś-Kotlicka pisze...

planuję, razem ze swatchami tej mojej starej paletki (LF) :).

Lena pisze...

Nie no zaszalałaś :D myślę nad kupnem ewentualnie zrobieniem własnej palety magnetycznej, mam dość tego,że pojedyncze cienie mi się walają a o niektórych nie pamiętam, bo schowane gdzieś głęboko.

Prześlij komentarz