niedziela, 30 czerwca 2013

Smashbox Artificial Light - rozświetlacz we fluidzie

Mam od dłuższego czasu fazę sroki - Coś się świeci? Muszę to mieć.
Tym sposobem wpadłam na rozświetlacz Smashbox - Artificial Light i musiałam go mieć. O rozświetlaczu można sobie poczytać na stronie producenta (i zobaczyć jak bardzo cena różni się od ceny u nas): http://www.smashbox.com/product/6014/17776/Cheeks/ARTIFICIAL-LIGHT-LUMINIZING-LOTION/Studio-Artist-Favorite/index.tmpl

Mam pełnowymiarowe opakowanie produktu w kolorze Diffuse i próbkę tego samego produktu w kolorze Flash.
Pierwsze to klasyczny rozświetlacz perłowy. Drugie - rozświetlacz z założenia brzoskwiniowy, ale niestety ma na żywo połysk przypominający trochę to, co się dzieje po wylaniu benzyny na wodę. Nie jest źle, ale nie obraziłabym się, jakby tego efektu nie było.



Zacznę od wad - czemu ach czemu opakowanie pełnowymiarowego produktu jest z tym okropnym dozownikiem. Nie da się zużyć takiej ilości rozświetlacza jaką dostajemy po jednym naciśnięciu pompki, chyba że chcemy sobie nim wysmarować całą twarz i dłonie, a może nawet jeszcze by wtedy coś zostało. Tak więc marnuje się masa produktu. Mogli go zostawić w takich tubkach, w jakich można dostać próbki, tam wyciskamy dokładnie tyle, ile chcemy użyć. 
Produkt aplikuje się w sposób banalny, palcami albo pędzlem, moim zdaniem nie da się sobie zrobić tym krzywdy. Fakt - kolor Diffuse (co widać na zdjęciu) poza rozświetleniem ciut bieli skórę, ale w przypadku przesadzenia zawsze można naprawić szkody odrobiną podkładu czy korektora. 

Rozświetlacz można zmieszać z bazą, zmieszać z podkładem, nałożyć sam bez mieszania pod podkład/na podkład/na puder. Można stosować na policzki, nad usta, pod brwi, jak kto lubi. Ja bym unikała stosowania w pobliżu oka - mnie uczulił, ale należy brać poprawkę na to, że moje oczy podrażnia 90% kosmetyków kolorowych. 

Efekt jest ciut mocniejszy niż w przypadku rozświetlacza Pale Tan z serii Glamour Glow Kryolan, dużo mocniejszy od bazy rozświetlającej MAP (ale nie miziałam podkładów perłowych MAP, obstawiam, że to raczej je powinnam porównywać z tym rozswietlaczem). 
Ogólnie na co dzień moim zdaniem zabawka taka sobie, ale na większe wyjścia, do sesji, tam gdzie potrzebujemy efektu WOW - idealna. 


3 komentarze:

Sekrety Naszego Piękna pisze...

bardzo ładni wygląda :) ale faktycznie pompki w tego typu produktach nie są najlepszym pomysłem

Ania pisze...

ten srebrny przypomina mi rozświetla z który miałam z Inglota..ale ja zdecydowanie wole rozswietlacze prasowane

Kinga Chwedoruk pisze...

gdzie można kupić lub na jakiej stronie zamówić ten perłowy?

Prześlij komentarz