wtorek, 8 października 2013

Tuszowanie zaczerwienień

Rozważałam 10 rodzajów wstępu do tego tekstu, z czego 90% opierało się na licealnym czy wręcz podstawówkowym schemacie pt. problem zaczerwienień na twarzy dotyczy większości z nas. Nie byłaby to prawda, bo wielu kobiet problem w ogóle nie dotyczy, ale wstęp bym miała z głowy. A tak będzie bez wstępu. Jeśli miewasz: widoczne naczynka, rumienisz się ponadprogramowo na całej twarzy, robią Ci się czerwone pryszcze czy wręcz masz trądzik - warto przeczytać to, co napisałam niżej :). 

Istnieje bardzo prosty i skuteczny sposób redukowania wszelkich czerwonych przebarwień na naszych twarzach. Wystarczy zaopatrzyć się w dobrze napigmentowany zielony korektor, kamuflaż lub bazę (albo we wszystko na raz) i każda z nas szybko poradzi sobie z zaczerwienieniami. 

Czasem modelki się dziwią, gdy nakładam im zielone kosmetyki na twarz. Ich zdziwienie trwa jednak tylko chwilę, bo szybko tłumaczę, że kolor zielony pięknie neutralizuje czerwień. I pokazuję w lusterku efekt po nałożeniu korektora. Tak więc warto - poza używaniem korektorów i podkładów w kolorach dopasowanych do naszej skóry - posiadać w swojej kosmetyczce produkt przeznaczony specjalnie do maskowania niedoskonałości czerwonych.

Kiedy problem nas dotyczy:
  •  gdy mamy widoczne naczynka np. na policzkach przy nosie i na skrzydełkach nosa
  • gdy mamy podrażnienia albo na przykład jesteśmy jednymi z tych dziewczyn, które widząc się w lustrze natychmiast zaczynają sobie regulować brwi albo coś wyciskać i tym samym zanim jeszcze zaczną makijaż już mają zaczerwienienia
  • gdy mamy tendencje do czerwonych krostek, albo nie mamy tendencji, ale przy dużym stresie nasza skóra lubi nam zrobić taką niespodziankę na środku brody, czoła czy nosa
  • gdy się rumienimy rumieńcem całościowym, czyli na przykład na twarzy i na dekolcie, pod wpływem zawstydzenia czy zdenerwowania czy nieśmiałości (nazwa rumieńca jest moja, nie mam pojęcia czy jest jakaś oficjalna nazwa tego problemu)


Czym radzić sobie w takiej sytuacji?

Tak jak już wspominałam - kosmetykami zielonymi. Czy to będzie zielona baza pod podkład, czy zielony korektor, czy zielone kamuflaże - wszystko jedno. 
Zielone korektory można sobie podejrzeć tutaj: http://www.ladymakeup.pl/sklep/makijaz-twarz/korektory.html

Warto zainwestować w kosmetyk o doskonałej pigmentacji, ale jeśli mamy go używać często - to jednak lepiej niech to będzie baza i korektor niż kamuflaże, które są dość ciężkie i mogą pogorszyć problemy z cerą. 

W jaki sposób i kiedy nakładać zielone kosmetyki?

Zieloną bazę, korektory i kamuflaże nakładamy przed nałożeniem na twarz podkładu. Jeśli dotyczy nas problem trądziku i dużych nierówności na skórze z tej okazji - warto mieć dodatkowo bazę silikonową (to są właściwie wszystkie żelowe bazy pod podkład dostępne w drogeriach), która wyrówna nam odrobinę strukturę skóry, wygładzi ją. 

Przed korektą zaczerwienień - nawilżajmy skórę. Odwdzięczy nam się za to, a ewentualne użycie kamuflaży aż tak jej wtedy nie wysuszy. Dodatkowo dobry krem nawilżająco-łagodzący też nam odrobinę pomoże na zaczerwienienia i podrażnienia (ja stosuję nawilżający krem Iwostin, w aptekach internetowych można go dostać czasem w promocjach w naprawdę dobrych cenach). 

Zieloną bazę nakładamy normalnie na całą twarz jak krem, ona jest zwykle za mało zielona, żeby nadać nam zielonkawy kolor. Jeśli jednak jakimś cudem trafiłybyście na bazę mocno napigmentowaną - wtedy nakładajcie ją tylko na miejsca, których dotyczy problem czerwienienia się i na które potem nałożycie jeszcze podkład. 

Korektory i kamuflaże nakładamy pędzlem, gąbką albo palcami. Wybór zależy tylko i wyłącznie od Was. Są szkoły, które doradzają nakładanie palcami, żeby kosmetyk ogrzał się na palcu, ale z mojego doświadczenia wynika, że dopóki nie mamy do czynienia z naprawdę twardym i zbitym kosmetykiem nie ma najmniejszej różnicy czym go nałożymy. Można oczywiście przyjąć, że jeśli dopiero zaczynamy całą zabawę z korektą twarzy to najlepsze krycie uzyskamy nakładając gąbeczką i dociskając, podobnie będzie z nakładaniem palcem, najsłabsze krycie, ale najlepsze roztarcie uzyskamy nakładając pędzlami. 

Przede wszystkim nie bójmy się tego, że przez chwilę będziemy lekko zielonkawe (a przy dobrym korektorze czy kamuflażu ten kolor może być naprawdę widać) - bo każdy podkład nam tę zieleń zakryje. Ona sobie będzie istniała pod podkładem i robiła to, co ma robić, ale nikt jej nie będzie widział. Oczywiście nakładając podkład musimy pilnować dobrego rozpracowania go na zieleniach - nie każda z nas stosuje podkłady mocno kryjące, może się okazać, że trzeba tego podkładu trochę dołożyć na miejsce wcześniej korektorowane. 


Pozostało mi życzyć wszystkim powodzenia w tuszowaniu zaczerwienień :). 



A mój zestaw do tuszowania wszelkiego rodzaju zaczerwienień u modelek i klientek wygląda tak: 


Mamy tu zieloną bazę smashbox, lekki zielony korektor w palecie Make-up Atelier Paris i dwa kamuflaże - Kryolan i Artdeco, jeden z zielonymi podtonami (artdeco), a drugi już regularnie zielony na żywo czerwone przebarwienia. 

1 komentarze:

blubra pisze...

To coś w sam raz dla mnie. Muszę rozważyć, czy nie zacząć używać. Przydałoby się.

Prześlij komentarz